środa, 7 sierpnia 2013

,,Your smile"

Nim skończyliśmy rozmowę dzwonek zadzonił na lekcje. Wstałam a on pwiedział
-To do jutra- i żucił mi spojrzenie pełne radości.Uśmiechnełam się również i poszłam  do klasy.Oczywiście jak to zwykle nie odbyło się od komentarzy, które mnie bardzo raniły.Na dalszych lekcjach czekałam aż ostatni dzwonek mnie zbawi i wrócę do domu.Miałam już dosyć ich dogadywań.Przez nich każdy dobry dzień zmienia się w najgorszy dzień życia,który się nie ubłagalnie ciągnie.Przez nich codziennie się kalecze by choć na moment odlecieć do innego świata.Do spokojniejszego świata,którym ja żądze a ich tam nie ma.Niestety to nie trwa długo...ale trochę trwa.Można powiedzieć,że robię to codziennie oprócz Sobót,bo wtedy jest jeszcze gorzej i żyletki nie wystarczają.To wszystko przez to,że nie mam się komu wypłakać,nikt mnie nie rozumie,nikt mnie nie lubi,każdy mnie nienawidzi.Przez wiele ciężkich lat walczyłam o to by nie myśleć,że jestem nikim i,że nie jestem bezwartościowa,ale przestałam z tym walczyć,bo wiem,że tak naprawdę sama siebie okłamywałam przez kilka lat.Kiedy lekcje się skończyły szybko wybiegłam ze sali aby nikt nie zrobił mi jakiegoś głupiego żartu jak to robili dotychczas.Kiedy minełam mury szkoły szłam szybkim tempem do domu,bo bałam się,że na kogoś po drodze z mojej szkoły napotkam i będzie problem.Na szczęście na nikogo nie trafiłam i gdy tylko weszłam do domu i zakluczyłam drzwi westchnełam i położyłam torbę na blacie w kuchni po czym sięgnełam po coś do jedzenia.Kiedy już zjadłam spaghetti i odrobiłam zadania położyłam się na kanapie i jedząc chipsy ogladałam mój ulubiony co poniedziałkowy program a po tem poszłam spać.Jak zwykle pełna obaw co będzie jutro w szkole poszłam spać.Kiedy się obudziłam ubrałam się, zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły.Kiedy weszłam do klasy spotkałam się jak zwykle z odrzuceniem i poszłam tak jak przystało na nikogo usiadłam na samym końcu.Kiedy nastał dzwonek na lunch jak zwykle osamotniona poszłam coś zjeść.Wziełam jakąś kanapkę i z tacką szłam prosto do mojego stolika.Kiedy usiadłam trwałam tak w samotności z minutę kiedy usłyszałam głos Liam'a
-Cześć.Mogę się dosiąść?- zapytał się z uśmiechem na ustach.
-no jasne.Po co się pytasz-powiedziałam z....uśmiechem.Nigdy bym nie pomyślała, że jeszcze się szczerze uśmiechne.Kiedy on się uśmiechnął ja też się chciałam uśmiechnąć.Wręcz zarażał uśmiechem.Był bardzo zabawny. Pomógł mi zapomnieć o tym, że za chwile się zaczną lekcję których nienawidzę. Niestety dzwonek przerwał nam dalszą rozmowę. Podziękowałam, że ze mną usiadł a potem wyszłam ze stołówki i popędziłam na lekcję. Na lekcjach każdy zaczął szeptać o tym, że Liam obok mnie na stołówce usiadł i w ogóle, ale się tym nie przejęłam dopóki nie skończyły się lekcję. Postanowiłam wyjść ostatnia, bo miałam dość tego ciągłego szybkiego marszu w panice, że kogoś ze szkoły spotkam. Kiedy minęłam mury szkoły zauważyłam cztery dziewczyny czekające przy małym sklepiku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz