sobota, 10 sierpnia 2013

,,date"

Kiedy weszliśmy do szkoły nie zdziwiło mnie to,że każdy się na nas patrzy.W końcu jak to możliwe,że dziewczyna,która jest od zawsze sama i z nikim nie rozmawia nagle śmieje się obok jakiegoś chłopaka.Nie ukrywajmy  Liam jest łądny i pewnie dla tego ta dziewczyna chciała go mieć tylko dla siebie.Nie rozumiem tylko po co tak mówiła.Ach te dziewczyny...
-Gdzie masz lekcje.Odprowadzę cię-powiedział do mnie Liam.
-Nie,nie trzeba.Dam sobie radę.Dzięki-nie chciałam żeby szedł ze mną pod klasę,bo jeszcze by sobie mogli coś pomyśleć a w tedy zaczeło by się piekło.
-Ale ja chcę cię odprowadzić i koniec kropka-Był uparty,więc westchnełam i powiedziałam
-sala 25 na górze-zaśmiałam się i poszliśmy.Idąc tak oczywiście każdy się na nas patrzył.Już wiedziałam,ze to piekło,które miałam już wcześniej będzie jeszcze gorsze.Kiedy doszliśmy pod salę podziękowałam mu i poszedł .Nie myliłam się.Kiedy się odwróciłam wszystie oczy były na mnie zwrócone.Bałam sie podejść bliżej,bo dziewczyny aż kipiały ze złości.Wiedziałam,że tylko na spojrzeniach się nie skończy.Lekcje ciągneły się nie ubłagalnie długo.Ciągle coś słyszałam o mnie.Jakby nie miały swojego życia.Na przerwach każda mnie poniżała przez co chciałam jak najdalej uciec.Kiedy zaczeła się przerwa poszłam na stołówkę.Kiedy szłam poczułam jak ktoś trzyma mnie za nadgarstek.To był Liam.
-Usiądź z nami.Będzie fajnie-przyznaje się,że się bałam,że mnie nie polubią jak reszta szkoły i znowu będe siadała osamotniona,bo kto by się przejmował kimś takim jak ja,ale usiadłam.Gdy się ze wszystkimi przywitałam Liam szepnął mi do ucha
-Ten wysoki blondyn dwie osoby dalej od Ciebie  się w tobie zabujał-powiedział śmiejąc się.Nie uwierzyłam mu,bo kto by się zakochał we mnie,więc powiedziałam mu
-No chyba nie.Kto by się w ogóle we mnie kochał.Jesteś nie poważny i sobie żartujesz
-Wcale nie żartuje i założe się,że każdemu byś wpadła w oko-powiedział puszczając oczko na co ja się zaśmiałam.
-umów się z nim-ja nic nie powiedziałam tylko kiwnełam przecząco głową
--co ci szkodzi?
-mi nic ale jemu szkodzi-tylko się zaśmiał na co ja też odpowiedziałam uśmiechem. Po chwili uśmiechów ktoś z grupki się zapytał
-Co to za śmiechy? Co to zaszepty? Zdradźcie trochę-powiedział niebieskooki brunet siedzący naprzeciwko Liam'a a Liam spojrzał na mnie  dziwnym wzrokiem.Już się domyśliłam o co chodzi.Chciał umówić mnie z tym chłopakiem co się we mnie niby zakochał,ale ja powiedziałam do niego głośniejszym głosem:
-Liam nie warz się...-i pokiwałam palcem na co on się zaśmiał i powiedział:
-nie mogę.A więc....-nie zdąrzył nic powiedzieć,bo zasłoniłam mu usta ręką na co on się ino zaśmiał a ja w tej sytuacji też się śmiałam.Jak to musiało wyglądać...Napewno oni nie wiedzieli o co chodzi.Po chwili uwolniłam Liam'a i zaczeliśmy się śmiać
-Niestety nie mogę wam powiedzieć o co chodziło-powiedział nadal śmiejąc się a ja też nie mogłam powstrzymać śmiechu.
-A więc Jacob (bo jak się okazało tak miał na imię ten blondyn) powiedz masz jakieś plany na weekend za tydzień?-zaśmiał się
-wiesz co....nie mam w zasadzie żadnych planów...a co?-zapewne nie wiedział o planach jakie szykował Liam a ja ino zakryłam twarz ręką ze wstydu.Nigdy nie byłam na randce,więc się stresowałam.
-A więc Darcy mi powiedziała,że z chęcią poszła by z tobą do kina za tydzień w Sobotę tylko nie wie czy się zgodzisz.To jak?-powiedział mocno rozbawiony tą sytuacją z resztą ta głupia sytuacja doszła do tego,że ja też się śmiałam w duszy.
Po chwili blondyn z rumieńcami na twarzy powiedział
-Okey.To o której mam po ciebie przyjechać?-zapytal się z lekkim strachem chłopak
-może być o 18?-zapytałam się z głupim uśmiechem na ustach
-to za tydzień w Sobotę o 18:00-i się uśmiechnął po czym wyszedł z pomieszczenia
a ja szturchnęłam  moejgo przyjaciela w ramię i powiedziałam
-ale ty jesteś...ja sobie nie poradzę...nigdy jeszcze nie byłam na prawdziwej randce...super...
-Nie przejmuj się i powiem Ci,że ja też nie byłem na prawdziwej randce-po czym uśmiechnął się do mnie.Nie mogłam uwierzyć.Takie ciacho i nie był jeszcze na żadnej randce?On? Liam Newton?Rozmowa  trwała by jeszcze długo gdyby nie to,że zadzwonił dzwonek na lekcję.Kiedy wstałam zobaczyłam tą dziewczynę co czekała wczoraj przy sklepiku.

2 komentarze:

  1. fajne, fajne. akcja się rozkręca :D
    już nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów, mam nadzieję, że szybko je dodasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny rozdział będzie jutro. I dziękuje. To wiele dla mnie znaczy :)

      Usuń