Nie rozumiałam tylko jednego. Dlaczego mu aż tak na tym zależało żeby usłyszeć odpowiedź?
-No i co? Zadowolony? Teraz już wiesz dlaczego chciałam się zabić. Nie rozumiem...Dlaczego w ogóle zadajesz mi takie pytanie? Dlaczego aż tak Ci na tym zależy-zapytałam się go.
- Jeszcze się pytasz?- zapytał się wzruszając przy tym ramionami.
-Tak, bo przecież się już nie przyjaźnimy-odpowiedziałam mu patrząc się prosto w jego oczy. Mimo tylu lat na samą myśl o tamtym dniu rozbolało mnie serce, bo jeszcze kilka lat temu wierzyłam, że nikt ani nic nie rozdzieli naszej przyjaźni a w tedy straciłam wiarę. Chłopak spuścił głowę i przeszedł przez ulicę i wszedł do swojego domu, bo mieszkaliśmy obok siebie.
Miałam dość tego dnia, bo nic nie wyszło po mojej myśli. Najpierw nie udana próba samobójcza a gdyby tego było mało pierwsze spotkanie z Liam'em po tylu latach rozłąki.
Weszłam do domu i zrobiłam sobie popcorn a potem obejrzałam jakiś film i poszłam spać. Kiedy się obudziłam ubrałam się i poszłam na dół do kuchni coś zjeść. Potem odrobiłam lekcję i się spakowałam. Jak co Niedziele strasznie się bałam co mnie spotka w Poniedziałek.
Wiedziałam też, że bez gnębienia się nie obejdzie. Westchnęłam i wyszłam z domu, bo miałam w planach pojechać do wypożyczalni wypożyczyć jakiś film a potem miałam zamiar pójść do parku pooddychać trochę ,,parkowym" powietrzem. Na wieczór wypożyczyłam sobie dramat historyczny i poszłam do parku. Kiedy już mijałam bramę do parku usiadłam przy fontannie.
Uwielbiałam park w moim mieście. Te drzewa, ptaki, kwiaty oraz ta piękna fontanna wyglądały przepięknie. Kiedy już mijała 17:00 postanowiłam pójść do domu. Uwielbiałam spacery, więc byłam zadowolona, że nawet nie mamy samochodu. Kiedy wróciłam do domu byłą 18:00.Obejrzałam swój ulubiony serial a potem zrobiłam popcorn i obejrzałam film, który wypożyczyłam a następnie poszłam spać. Jak zwykle nie mogłam zasnąć. Bałam się poniedziałku z resztą... jak każdego dnia w szkole. Kiedy zadzwonił budzik ubrałam się i szybko zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Kiedy weszłam do szatni, bo pierwsze miałam lekcje wf-u nie obyło się bez uwag typu: ,,Wynocha z tąd, bo nas mdli od twojej brzydkiej gęby!" albo ,,Lepiej się przy nas nie rozbieraj. Nie chcemy zwymiotować!". Mogłam się tego spodziewać. Usłyszałam jeszcze kilka komentarzy i potem zadzwonił dzwonek. Lekcje mijały szybko. Na mojej przed ostatniej lekcji całą klasa no i oczywiście ja poszliśmy na stołówkę coś zjeść. Ja jak zwykle nie miałam miejsca wśród pobliskich stołów, więc postanowiłam wybrać ten samotny stolik na końcu stołówki. Usiadłam, kiedy zobaczyłam, że ktoś koło mnie usiadł. Ku mojemu zdziwieniu to był Liam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na razie tyle. Dzięki, że czytacie no i nie zapomnijcie o komentowaniu oraz ankiecie. A więc: 2 komentarze= następny rozdział. :)
pisz...pisz...Podoba mi się :)
OdpowiedzUsuńczekam na 4 rozdział :)
OdpowiedzUsuń