sobota, 27 lipca 2013

,, Why you won't die?"

Ockneły mnie krzyki-,,Darcy!".
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam nad sobą sylwetkę chłopaka w brązowych,kręconych lokach i jego niebieskie oczy .Wstał i przesunął się  gdy zobaczył, że się ocknełam.Pomógł mi wstać.Miał na sobie kąpielówki a w sobotę temperatura dosięgała 33 stopni, więc nie zdziwiłam się jak się tu znalazł.Kiedy się jeszcze raz na niego popatrzyłam od razu rozpoznałam w nim coś znajomego. Patrząc się na niego przypomniałam sobie chłopaka z dzieciństwa który codziennie do mnie przychodził bawić się w ogrodzie.Nawet gdy była zima.Miał bujne loki oraz  przypomniały mi sie jego wcześniej zielone oczy.Zieleńsze od trawy,które teraz zmieniły kolor na niebieski.Kiedy powróciłam do rzeczywistości zapytałam się go

-Liam.To ty?-
Nie sąsiadka z nad przeciwka-zażartował i sprawił,że poczułam coś co od pewnego czasu czyli od dwóch lat nie czułam.Po raz pierwszy od tych dwóch lat się uśmiechnełam i nie tym razem sztucznie ale prawdziwie a w sercu śmiałam sie jak dziecko.Dawno nie słyszałam żeby ktoś coś do mnie powiedział oprócz rodziców.Przez to, że byłam sobą nikt mnie nie lubił a ja nie chciałam się zmieniać i być kimś kim nie jestem.Każda chciała być jak ta sławna aktorka czy piosenkarka a każdy chłopak chciałbyć tak przystojny jak Jacob ze zmierzchu czy z innych filmów albo chciał być tak popularny jak Justin Bieber a ja chciałam być sobą i w wieku 14 lat miałam chłopaka.Teraz brzydze się miłości,bo wiem,że nigdy jej nie spotkam,bo jestem sobą.Znowu się na chwile zamyśliłam kiedy sobie przypomniałam o tych krzywdach, które mi zadawali śmiejąc się i drwiąc  moi rówieśnicy ze szkoły.
-Bałem się,że się utopiłaś.Nic Ci nie jest? Wszystko dobrze?-zapytał się mnie zatroskany chłopak-Wszystko dobrze nic mi się nie stało.Nie bój się-lekko się uśmiechnęłam choć czułam ból w sercu,ale jak to ja-Umiałam się ,,uśmiechać".
-Nie umiesz pływać czy coś?-zadał mi kolejne pytanie.Widziałam w jego oczach strach.
-Umiem.I to doskonale.-odpowiedziałam mu,ale już się nie uśmiechałam.Przypomniałam sobie,że on to nie rodzice i przed nimi nie trzeba się kryć ze swoim bólem.
-Chciałaś się zabić.Utopić.-to nie było pytanie.Powiedział to zdanie z niedowierzeniem i gniewem chciarz nie wiedziałam dlaczego.
-Nie potwierdzam i nie zaprzeczam-odpowiedziałam mu,ale po chwili dodałam

-nie mówmy już o tym-posłuchał się mnie.
-Nie widziałem cię już tyle lat. Co się z tobą stało? Dlaczego ode mnie nie odbierałaś telefonów?Dlaczego nie odpisywałaś na sms'y? Dlaczego nie dawałaś oznak życia?-Te wszystkie pytania zadał jednym tchem a ja byłam zbyt zagubiona żeby coś powiedzieć więc po krótkiej przerwie dodałam-Przepraszam. Przez to wszystko co mnie spotkało straciłam wiarę we wszystko i we wszystkich. Nie chciałam żebyś się męczył przyjaźniąc się ze mną-odpowiedziałam ze łzami w oczach przypominając sobie ile razy do mnie dzwonił i ile miałam od niego sms'ów. Widziałam po jego minie, że jest zły. Po chwili dodał
-Dlaczego tak myślałaś?!- powiedział ze złością w głosie.-Bo taka jest prawda-powiedziałam mu patrząc prosto w oczy.
-Taka jest prawda!!!???Mogłaś chociaż odpowiedzieć na jeden sms! Na jeden jedyny chociaż napisałem Ci ich chyba z tysiąc! Codziennie kiedy mijałem twój dom zastanawiałem się czy zapukać. Nie dawało mi spokoju co się takiego musiało stać żebyś już nie była moją przyjaciółką!!!!!!!-wykrzyczał całą złość na mnie, patrząc mi prosto w oczy a jego oczy zrobiły się brązowe. Ciemno brązowe. Kiedy wreszcie to do mnie dotarło, że tak na prawdę to on się tym wszystkim zadręczał chciało mi się płakać, bo przecież dlatego odeszłam żeby mu było lepiej, bo wiedziałam, że nie chce być już moim przyjacielem.
-Przepraszam. Ja myślałam, że ty już nie chcesz się ze mną przyjaźnić. Moje znajome z klasy trąbiły o tym na okrągło, że przyjaźń ze mną cię męczy-powiedziałam do niego z podłamaniem w głosie, bo przypomniała mi się ta sytuacja w szkole kiedy podeszły do mnie cztery dziewczyny z klasy i mi to powiedziały.
- I nie chciałaś o tym najpierw ze mną porozmawiać?!!!Myślałem, że cię znam!!!!!-nadal krzyczał co nie pozwalało mi się z koncentrować na myślach a w głowie miałam tylko jego słowa. Nie mogłam już powstrzymać łez. Ostatkami sił powiedziałam do niego wybuchając jak dynamit-Przepraszam!!! Już mnie nigdy nie zobaczysz!!!! Zapomnij o mnie!!! Jestem Nikim!! Po co mnie uratowałeś!!!- wykrzyczałam mu prosto w twarz i skierowałam się do wyjścia z rzeki. Usłyszałam za sobą jak wykrzyczał- Nie jesteś nikim!! Nadal jesteś moją przyjaciółką!!! Chciałaś umrzeć!!?? Dlaczego się chciałaś zabić!!??-nie dostał odpowiedzi. Kiedy  popatrzyłam się za siebie-Siedział tam na mostku i patrzył przed siebie z minom jakby go coś bolało. Szybko się odwróciłam i pobiegłam do domu. Chciałam jak najszybciej pójść do pokoju i sobie popłakać jak to robiłam codziennie po dniu spędzonym w szkole. W soboty też płakałam, bo byłam samotna a z domu nie wychodziłam choć chciałam no,ale cóż. W niedziele jadłam sama ,,rodzinne śniadanie", bo moi rodzice pracowali od rana do nocy, więc można powiedzieć, że w domu byłam praktycznie tylko ja. Od poniedziałku do Piątku rozpoczynał się najgorszy koszmar. Nie chodzi tu o oceny, ale o moich rówieśników nie tylko z klasy, ale i również ze szkoły. Bardzo cierpiałam, ale musiałam jakoś to wytrzymywać.Prosiłam..ba nawet błagałam rodziców żeby mnie przenieśli do innej szkoły. Nie chciałam się tam męczyć, ale oni mówili, że coś z tym zrobią a mijały tygodnie i nic się nie działo więc z tego wszystkiego znalazłam się w fazie do samobójstwa. Uznałam, że tak będzie najlepiej dla wszystkich. Dla moich rodziców, bo i tak ich wiecznie nie było w domu więc by się tak nie przejęli. Dla Liam'a bo by już nie musiał mieszkać obok swojej z nienawidzonej przyjaciółki no i dla mnie, bo bym wreszcie odleciała od tego niszczycielskiego świata i poszła do bardziej normalnego i spokojnego otoczenia jakim jest według mnie niebo. Kiedy już wróciłam do domu szybko poszłam na górę i się przebrałam po czym jak to mam w zwyczaju sięgnęłam po kartkę i długopis pisząc wiersz. Wiersze były moją odskocznią od tego co się dzieje w moim życiu. Moją odskocznią była  kartka papieru i długopis do pary. Kiedy już skończyłam swoje zamyślenia poszłam na dół obejrzeć coś w telewizji. Gdy oglądałam jakiś dokument usłyszałam jak ktoś puka do drzwi. Od razu wiedziałam kto to może być. Kiedy jeszcze się przyjaźniliśmy zamiast dzwonić dzwonkiem do swoich drzwi pukaliśmy do nich więc wiedziałam, że to on. Nie wiedziałam tylko jednego. Po co on zapukał? Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się chłopak cały mokry w kąpielówkach z minom pełną bólu.
-Dlaczego nie odpowiedziałaś na pytanie, które Ci wcześniej zadałem?-zapytał się
- Chcę się zabić, bo świat nie zasługuje na taką osobę jaką jestem ja-odpowiedziałam mu ze spokojem w głosie. Nie jestem w stanie ciągle tolerować jak mnie gnębią i nie mam się przy tym nikomu wygadać. Po prostu nie mam już siły dłużej żyć-dokończyłam.

6 komentarzy:

  1. coś długi, ale ja lubię takie długie rozdziały, więc masz plusa :)
    Podoba mi się ten blog i już czekam na 2 rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Miło mi czytać, że Ci się podoba :)
      2 rozdział napiszę jutro :)
      1 Komentarz=wielki uśmiech na mojej twarzy oraz motywacja :)

      Usuń
  2. fajny blog :)
    Czekam na drugi rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki. Jutro będzie 2 rozdział :)
      Komentujcie i oddawajcie głos na ankiecie :)Dzięki.

      Usuń
  3. super! podoba mi się :D

    OdpowiedzUsuń