wtorek, 30 lipca 2013
poniedziałek, 29 lipca 2013
Please comments
Nikt nie chcę pisać komentarzy?... Jeśli czytacie to proszę...komentujcie...Mam wrażenie, że nikomu nie podoba się ten blog a chciałabym żeby każdemu się podobał. :(
Pamiętajcie proszę o komentarzach, bo już bym chciała dodać 4 rozdział... więc czekam i liczę na Was. Tym co komentowali i mam nadzieję, że jeszcze będą komentowali bardzo dziękuje :)
Pamiętajcie proszę o komentarzach, bo już bym chciała dodać 4 rozdział... więc czekam i liczę na Was. Tym co komentowali i mam nadzieję, że jeszcze będą komentowali bardzo dziękuje :)
niedziela, 28 lipca 2013
,, You are nothing"
Nie rozumiałam tylko jednego. Dlaczego mu aż tak na tym zależało żeby usłyszeć odpowiedź?
-No i co? Zadowolony? Teraz już wiesz dlaczego chciałam się zabić. Nie rozumiem...Dlaczego w ogóle zadajesz mi takie pytanie? Dlaczego aż tak Ci na tym zależy-zapytałam się go.
- Jeszcze się pytasz?- zapytał się wzruszając przy tym ramionami.
-Tak, bo przecież się już nie przyjaźnimy-odpowiedziałam mu patrząc się prosto w jego oczy. Mimo tylu lat na samą myśl o tamtym dniu rozbolało mnie serce, bo jeszcze kilka lat temu wierzyłam, że nikt ani nic nie rozdzieli naszej przyjaźni a w tedy straciłam wiarę. Chłopak spuścił głowę i przeszedł przez ulicę i wszedł do swojego domu, bo mieszkaliśmy obok siebie.
Miałam dość tego dnia, bo nic nie wyszło po mojej myśli. Najpierw nie udana próba samobójcza a gdyby tego było mało pierwsze spotkanie z Liam'em po tylu latach rozłąki.
Weszłam do domu i zrobiłam sobie popcorn a potem obejrzałam jakiś film i poszłam spać. Kiedy się obudziłam ubrałam się i poszłam na dół do kuchni coś zjeść. Potem odrobiłam lekcję i się spakowałam. Jak co Niedziele strasznie się bałam co mnie spotka w Poniedziałek.
Wiedziałam też, że bez gnębienia się nie obejdzie. Westchnęłam i wyszłam z domu, bo miałam w planach pojechać do wypożyczalni wypożyczyć jakiś film a potem miałam zamiar pójść do parku pooddychać trochę ,,parkowym" powietrzem. Na wieczór wypożyczyłam sobie dramat historyczny i poszłam do parku. Kiedy już mijałam bramę do parku usiadłam przy fontannie.
Uwielbiałam park w moim mieście. Te drzewa, ptaki, kwiaty oraz ta piękna fontanna wyglądały przepięknie. Kiedy już mijała 17:00 postanowiłam pójść do domu. Uwielbiałam spacery, więc byłam zadowolona, że nawet nie mamy samochodu. Kiedy wróciłam do domu byłą 18:00.Obejrzałam swój ulubiony serial a potem zrobiłam popcorn i obejrzałam film, który wypożyczyłam a następnie poszłam spać. Jak zwykle nie mogłam zasnąć. Bałam się poniedziałku z resztą... jak każdego dnia w szkole. Kiedy zadzwonił budzik ubrałam się i szybko zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Kiedy weszłam do szatni, bo pierwsze miałam lekcje wf-u nie obyło się bez uwag typu: ,,Wynocha z tąd, bo nas mdli od twojej brzydkiej gęby!" albo ,,Lepiej się przy nas nie rozbieraj. Nie chcemy zwymiotować!". Mogłam się tego spodziewać. Usłyszałam jeszcze kilka komentarzy i potem zadzwonił dzwonek. Lekcje mijały szybko. Na mojej przed ostatniej lekcji całą klasa no i oczywiście ja poszliśmy na stołówkę coś zjeść. Ja jak zwykle nie miałam miejsca wśród pobliskich stołów, więc postanowiłam wybrać ten samotny stolik na końcu stołówki. Usiadłam, kiedy zobaczyłam, że ktoś koło mnie usiadł. Ku mojemu zdziwieniu to był Liam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na razie tyle. Dzięki, że czytacie no i nie zapomnijcie o komentowaniu oraz ankiecie. A więc: 2 komentarze= następny rozdział. :)
-No i co? Zadowolony? Teraz już wiesz dlaczego chciałam się zabić. Nie rozumiem...Dlaczego w ogóle zadajesz mi takie pytanie? Dlaczego aż tak Ci na tym zależy-zapytałam się go.
- Jeszcze się pytasz?- zapytał się wzruszając przy tym ramionami.
-Tak, bo przecież się już nie przyjaźnimy-odpowiedziałam mu patrząc się prosto w jego oczy. Mimo tylu lat na samą myśl o tamtym dniu rozbolało mnie serce, bo jeszcze kilka lat temu wierzyłam, że nikt ani nic nie rozdzieli naszej przyjaźni a w tedy straciłam wiarę. Chłopak spuścił głowę i przeszedł przez ulicę i wszedł do swojego domu, bo mieszkaliśmy obok siebie.
Miałam dość tego dnia, bo nic nie wyszło po mojej myśli. Najpierw nie udana próba samobójcza a gdyby tego było mało pierwsze spotkanie z Liam'em po tylu latach rozłąki.
Weszłam do domu i zrobiłam sobie popcorn a potem obejrzałam jakiś film i poszłam spać. Kiedy się obudziłam ubrałam się i poszłam na dół do kuchni coś zjeść. Potem odrobiłam lekcję i się spakowałam. Jak co Niedziele strasznie się bałam co mnie spotka w Poniedziałek.
Wiedziałam też, że bez gnębienia się nie obejdzie. Westchnęłam i wyszłam z domu, bo miałam w planach pojechać do wypożyczalni wypożyczyć jakiś film a potem miałam zamiar pójść do parku pooddychać trochę ,,parkowym" powietrzem. Na wieczór wypożyczyłam sobie dramat historyczny i poszłam do parku. Kiedy już mijałam bramę do parku usiadłam przy fontannie.
Uwielbiałam park w moim mieście. Te drzewa, ptaki, kwiaty oraz ta piękna fontanna wyglądały przepięknie. Kiedy już mijała 17:00 postanowiłam pójść do domu. Uwielbiałam spacery, więc byłam zadowolona, że nawet nie mamy samochodu. Kiedy wróciłam do domu byłą 18:00.Obejrzałam swój ulubiony serial a potem zrobiłam popcorn i obejrzałam film, który wypożyczyłam a następnie poszłam spać. Jak zwykle nie mogłam zasnąć. Bałam się poniedziałku z resztą... jak każdego dnia w szkole. Kiedy zadzwonił budzik ubrałam się i szybko zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Kiedy weszłam do szatni, bo pierwsze miałam lekcje wf-u nie obyło się bez uwag typu: ,,Wynocha z tąd, bo nas mdli od twojej brzydkiej gęby!" albo ,,Lepiej się przy nas nie rozbieraj. Nie chcemy zwymiotować!". Mogłam się tego spodziewać. Usłyszałam jeszcze kilka komentarzy i potem zadzwonił dzwonek. Lekcje mijały szybko. Na mojej przed ostatniej lekcji całą klasa no i oczywiście ja poszliśmy na stołówkę coś zjeść. Ja jak zwykle nie miałam miejsca wśród pobliskich stołów, więc postanowiłam wybrać ten samotny stolik na końcu stołówki. Usiadłam, kiedy zobaczyłam, że ktoś koło mnie usiadł. Ku mojemu zdziwieniu to był Liam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na razie tyle. Dzięki, że czytacie no i nie zapomnijcie o komentowaniu oraz ankiecie. A więc: 2 komentarze= następny rozdział. :)
sobota, 27 lipca 2013
,, Why you won't die?"
Ockneły mnie krzyki-,,Darcy!".
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam nad sobą sylwetkę chłopaka w brązowych,kręconych lokach i jego niebieskie oczy .Wstał i przesunął się gdy zobaczył, że się ocknełam.Pomógł mi wstać.Miał na sobie kąpielówki a w sobotę temperatura dosięgała 33 stopni, więc nie zdziwiłam się jak się tu znalazł.Kiedy się jeszcze raz na niego popatrzyłam od razu rozpoznałam w nim coś znajomego. Patrząc się na niego przypomniałam sobie chłopaka z dzieciństwa który codziennie do mnie przychodził bawić się w ogrodzie.Nawet gdy była zima.Miał bujne loki oraz przypomniały mi sie jego wcześniej zielone oczy.Zieleńsze od trawy,które teraz zmieniły kolor na niebieski.Kiedy powróciłam do rzeczywistości zapytałam się go
-Liam.To ty?-
Nie sąsiadka z nad przeciwka-zażartował i sprawił,że poczułam coś co od pewnego czasu czyli od dwóch lat nie czułam.Po raz pierwszy od tych dwóch lat się uśmiechnełam i nie tym razem sztucznie ale prawdziwie a w sercu śmiałam sie jak dziecko.Dawno nie słyszałam żeby ktoś coś do mnie powiedział oprócz rodziców.Przez to, że byłam sobą nikt mnie nie lubił a ja nie chciałam się zmieniać i być kimś kim nie jestem.Każda chciała być jak ta sławna aktorka czy piosenkarka a każdy chłopak chciałbyć tak przystojny jak Jacob ze zmierzchu czy z innych filmów albo chciał być tak popularny jak Justin Bieber a ja chciałam być sobą i w wieku 14 lat miałam chłopaka.Teraz brzydze się miłości,bo wiem,że nigdy jej nie spotkam,bo jestem sobą.Znowu się na chwile zamyśliłam kiedy sobie przypomniałam o tych krzywdach, które mi zadawali śmiejąc się i drwiąc moi rówieśnicy ze szkoły.
-Bałem się,że się utopiłaś.Nic Ci nie jest? Wszystko dobrze?-zapytał się mnie zatroskany chłopak-Wszystko dobrze nic mi się nie stało.Nie bój się-lekko się uśmiechnęłam choć czułam ból w sercu,ale jak to ja-Umiałam się ,,uśmiechać".
-Nie umiesz pływać czy coś?-zadał mi kolejne pytanie.Widziałam w jego oczach strach.
-Umiem.I to doskonale.-odpowiedziałam mu,ale już się nie uśmiechałam.Przypomniałam sobie,że on to nie rodzice i przed nimi nie trzeba się kryć ze swoim bólem.
-Chciałaś się zabić.Utopić.-to nie było pytanie.Powiedział to zdanie z niedowierzeniem i gniewem chciarz nie wiedziałam dlaczego.
-Nie potwierdzam i nie zaprzeczam-odpowiedziałam mu,ale po chwili dodałam
-nie mówmy już o tym-posłuchał się mnie.
-Nie widziałem cię już tyle lat. Co się z tobą stało? Dlaczego ode mnie nie odbierałaś telefonów?Dlaczego nie odpisywałaś na sms'y? Dlaczego nie dawałaś oznak życia?-Te wszystkie pytania zadał jednym tchem a ja byłam zbyt zagubiona żeby coś powiedzieć więc po krótkiej przerwie dodałam-Przepraszam. Przez to wszystko co mnie spotkało straciłam wiarę we wszystko i we wszystkich. Nie chciałam żebyś się męczył przyjaźniąc się ze mną-odpowiedziałam ze łzami w oczach przypominając sobie ile razy do mnie dzwonił i ile miałam od niego sms'ów. Widziałam po jego minie, że jest zły. Po chwili dodał
-Dlaczego tak myślałaś?!- powiedział ze złością w głosie.-Bo taka jest prawda-powiedziałam mu patrząc prosto w oczy.
-Taka jest prawda!!!???Mogłaś chociaż odpowiedzieć na jeden sms! Na jeden jedyny chociaż napisałem Ci ich chyba z tysiąc! Codziennie kiedy mijałem twój dom zastanawiałem się czy zapukać. Nie dawało mi spokoju co się takiego musiało stać żebyś już nie była moją przyjaciółką!!!!!!!-wykrzyczał całą złość na mnie, patrząc mi prosto w oczy a jego oczy zrobiły się brązowe. Ciemno brązowe. Kiedy wreszcie to do mnie dotarło, że tak na prawdę to on się tym wszystkim zadręczał chciało mi się płakać, bo przecież dlatego odeszłam żeby mu było lepiej, bo wiedziałam, że nie chce być już moim przyjacielem.
-Przepraszam. Ja myślałam, że ty już nie chcesz się ze mną przyjaźnić. Moje znajome z klasy trąbiły o tym na okrągło, że przyjaźń ze mną cię męczy-powiedziałam do niego z podłamaniem w głosie, bo przypomniała mi się ta sytuacja w szkole kiedy podeszły do mnie cztery dziewczyny z klasy i mi to powiedziały.
- I nie chciałaś o tym najpierw ze mną porozmawiać?!!!Myślałem, że cię znam!!!!!-nadal krzyczał co nie pozwalało mi się z koncentrować na myślach a w głowie miałam tylko jego słowa. Nie mogłam już powstrzymać łez. Ostatkami sił powiedziałam do niego wybuchając jak dynamit-Przepraszam!!! Już mnie nigdy nie zobaczysz!!!! Zapomnij o mnie!!! Jestem Nikim!! Po co mnie uratowałeś!!!- wykrzyczałam mu prosto w twarz i skierowałam się do wyjścia z rzeki. Usłyszałam za sobą jak wykrzyczał- Nie jesteś nikim!! Nadal jesteś moją przyjaciółką!!! Chciałaś umrzeć!!?? Dlaczego się chciałaś zabić!!??-nie dostał odpowiedzi. Kiedy popatrzyłam się za siebie-Siedział tam na mostku i patrzył przed siebie z minom jakby go coś bolało. Szybko się odwróciłam i pobiegłam do domu. Chciałam jak najszybciej pójść do pokoju i sobie popłakać jak to robiłam codziennie po dniu spędzonym w szkole. W soboty też płakałam, bo byłam samotna a z domu nie wychodziłam choć chciałam no,ale cóż. W niedziele jadłam sama ,,rodzinne śniadanie", bo moi rodzice pracowali od rana do nocy, więc można powiedzieć, że w domu byłam praktycznie tylko ja. Od poniedziałku do Piątku rozpoczynał się najgorszy koszmar. Nie chodzi tu o oceny, ale o moich rówieśników nie tylko z klasy, ale i również ze szkoły. Bardzo cierpiałam, ale musiałam jakoś to wytrzymywać.Prosiłam..ba nawet błagałam rodziców żeby mnie przenieśli do innej szkoły. Nie chciałam się tam męczyć, ale oni mówili, że coś z tym zrobią a mijały tygodnie i nic się nie działo więc z tego wszystkiego znalazłam się w fazie do samobójstwa. Uznałam, że tak będzie najlepiej dla wszystkich. Dla moich rodziców, bo i tak ich wiecznie nie było w domu więc by się tak nie przejęli. Dla Liam'a bo by już nie musiał mieszkać obok swojej z nienawidzonej przyjaciółki no i dla mnie, bo bym wreszcie odleciała od tego niszczycielskiego świata i poszła do bardziej normalnego i spokojnego otoczenia jakim jest według mnie niebo. Kiedy już wróciłam do domu szybko poszłam na górę i się przebrałam po czym jak to mam w zwyczaju sięgnęłam po kartkę i długopis pisząc wiersz. Wiersze były moją odskocznią od tego co się dzieje w moim życiu. Moją odskocznią była kartka papieru i długopis do pary. Kiedy już skończyłam swoje zamyślenia poszłam na dół obejrzeć coś w telewizji. Gdy oglądałam jakiś dokument usłyszałam jak ktoś puka do drzwi. Od razu wiedziałam kto to może być. Kiedy jeszcze się przyjaźniliśmy zamiast dzwonić dzwonkiem do swoich drzwi pukaliśmy do nich więc wiedziałam, że to on. Nie wiedziałam tylko jednego. Po co on zapukał? Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się chłopak cały mokry w kąpielówkach z minom pełną bólu.
-Dlaczego nie odpowiedziałaś na pytanie, które Ci wcześniej zadałem?-zapytał się
- Chcę się zabić, bo świat nie zasługuje na taką osobę jaką jestem ja-odpowiedziałam mu ze spokojem w głosie. Nie jestem w stanie ciągle tolerować jak mnie gnębią i nie mam się przy tym nikomu wygadać. Po prostu nie mam już siły dłużej żyć-dokończyłam.
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam nad sobą sylwetkę chłopaka w brązowych,kręconych lokach i jego niebieskie oczy .Wstał i przesunął się gdy zobaczył, że się ocknełam.Pomógł mi wstać.Miał na sobie kąpielówki a w sobotę temperatura dosięgała 33 stopni, więc nie zdziwiłam się jak się tu znalazł.Kiedy się jeszcze raz na niego popatrzyłam od razu rozpoznałam w nim coś znajomego. Patrząc się na niego przypomniałam sobie chłopaka z dzieciństwa który codziennie do mnie przychodził bawić się w ogrodzie.Nawet gdy była zima.Miał bujne loki oraz przypomniały mi sie jego wcześniej zielone oczy.Zieleńsze od trawy,które teraz zmieniły kolor na niebieski.Kiedy powróciłam do rzeczywistości zapytałam się go
-Liam.To ty?-
Nie sąsiadka z nad przeciwka-zażartował i sprawił,że poczułam coś co od pewnego czasu czyli od dwóch lat nie czułam.Po raz pierwszy od tych dwóch lat się uśmiechnełam i nie tym razem sztucznie ale prawdziwie a w sercu śmiałam sie jak dziecko.Dawno nie słyszałam żeby ktoś coś do mnie powiedział oprócz rodziców.Przez to, że byłam sobą nikt mnie nie lubił a ja nie chciałam się zmieniać i być kimś kim nie jestem.Każda chciała być jak ta sławna aktorka czy piosenkarka a każdy chłopak chciałbyć tak przystojny jak Jacob ze zmierzchu czy z innych filmów albo chciał być tak popularny jak Justin Bieber a ja chciałam być sobą i w wieku 14 lat miałam chłopaka.Teraz brzydze się miłości,bo wiem,że nigdy jej nie spotkam,bo jestem sobą.Znowu się na chwile zamyśliłam kiedy sobie przypomniałam o tych krzywdach, które mi zadawali śmiejąc się i drwiąc moi rówieśnicy ze szkoły.
-Bałem się,że się utopiłaś.Nic Ci nie jest? Wszystko dobrze?-zapytał się mnie zatroskany chłopak-Wszystko dobrze nic mi się nie stało.Nie bój się-lekko się uśmiechnęłam choć czułam ból w sercu,ale jak to ja-Umiałam się ,,uśmiechać".
-Nie umiesz pływać czy coś?-zadał mi kolejne pytanie.Widziałam w jego oczach strach.
-Umiem.I to doskonale.-odpowiedziałam mu,ale już się nie uśmiechałam.Przypomniałam sobie,że on to nie rodzice i przed nimi nie trzeba się kryć ze swoim bólem.
-Chciałaś się zabić.Utopić.-to nie było pytanie.Powiedział to zdanie z niedowierzeniem i gniewem chciarz nie wiedziałam dlaczego.
-Nie potwierdzam i nie zaprzeczam-odpowiedziałam mu,ale po chwili dodałam
-nie mówmy już o tym-posłuchał się mnie.
-Nie widziałem cię już tyle lat. Co się z tobą stało? Dlaczego ode mnie nie odbierałaś telefonów?Dlaczego nie odpisywałaś na sms'y? Dlaczego nie dawałaś oznak życia?-Te wszystkie pytania zadał jednym tchem a ja byłam zbyt zagubiona żeby coś powiedzieć więc po krótkiej przerwie dodałam-Przepraszam. Przez to wszystko co mnie spotkało straciłam wiarę we wszystko i we wszystkich. Nie chciałam żebyś się męczył przyjaźniąc się ze mną-odpowiedziałam ze łzami w oczach przypominając sobie ile razy do mnie dzwonił i ile miałam od niego sms'ów. Widziałam po jego minie, że jest zły. Po chwili dodał
-Dlaczego tak myślałaś?!- powiedział ze złością w głosie.-Bo taka jest prawda-powiedziałam mu patrząc prosto w oczy.
-Taka jest prawda!!!???Mogłaś chociaż odpowiedzieć na jeden sms! Na jeden jedyny chociaż napisałem Ci ich chyba z tysiąc! Codziennie kiedy mijałem twój dom zastanawiałem się czy zapukać. Nie dawało mi spokoju co się takiego musiało stać żebyś już nie była moją przyjaciółką!!!!!!!-wykrzyczał całą złość na mnie, patrząc mi prosto w oczy a jego oczy zrobiły się brązowe. Ciemno brązowe. Kiedy wreszcie to do mnie dotarło, że tak na prawdę to on się tym wszystkim zadręczał chciało mi się płakać, bo przecież dlatego odeszłam żeby mu było lepiej, bo wiedziałam, że nie chce być już moim przyjacielem.
-Przepraszam. Ja myślałam, że ty już nie chcesz się ze mną przyjaźnić. Moje znajome z klasy trąbiły o tym na okrągło, że przyjaźń ze mną cię męczy-powiedziałam do niego z podłamaniem w głosie, bo przypomniała mi się ta sytuacja w szkole kiedy podeszły do mnie cztery dziewczyny z klasy i mi to powiedziały.
- I nie chciałaś o tym najpierw ze mną porozmawiać?!!!Myślałem, że cię znam!!!!!-nadal krzyczał co nie pozwalało mi się z koncentrować na myślach a w głowie miałam tylko jego słowa. Nie mogłam już powstrzymać łez. Ostatkami sił powiedziałam do niego wybuchając jak dynamit-Przepraszam!!! Już mnie nigdy nie zobaczysz!!!! Zapomnij o mnie!!! Jestem Nikim!! Po co mnie uratowałeś!!!- wykrzyczałam mu prosto w twarz i skierowałam się do wyjścia z rzeki. Usłyszałam za sobą jak wykrzyczał- Nie jesteś nikim!! Nadal jesteś moją przyjaciółką!!! Chciałaś umrzeć!!?? Dlaczego się chciałaś zabić!!??-nie dostał odpowiedzi. Kiedy popatrzyłam się za siebie-Siedział tam na mostku i patrzył przed siebie z minom jakby go coś bolało. Szybko się odwróciłam i pobiegłam do domu. Chciałam jak najszybciej pójść do pokoju i sobie popłakać jak to robiłam codziennie po dniu spędzonym w szkole. W soboty też płakałam, bo byłam samotna a z domu nie wychodziłam choć chciałam no,ale cóż. W niedziele jadłam sama ,,rodzinne śniadanie", bo moi rodzice pracowali od rana do nocy, więc można powiedzieć, że w domu byłam praktycznie tylko ja. Od poniedziałku do Piątku rozpoczynał się najgorszy koszmar. Nie chodzi tu o oceny, ale o moich rówieśników nie tylko z klasy, ale i również ze szkoły. Bardzo cierpiałam, ale musiałam jakoś to wytrzymywać.Prosiłam..ba nawet błagałam rodziców żeby mnie przenieśli do innej szkoły. Nie chciałam się tam męczyć, ale oni mówili, że coś z tym zrobią a mijały tygodnie i nic się nie działo więc z tego wszystkiego znalazłam się w fazie do samobójstwa. Uznałam, że tak będzie najlepiej dla wszystkich. Dla moich rodziców, bo i tak ich wiecznie nie było w domu więc by się tak nie przejęli. Dla Liam'a bo by już nie musiał mieszkać obok swojej z nienawidzonej przyjaciółki no i dla mnie, bo bym wreszcie odleciała od tego niszczycielskiego świata i poszła do bardziej normalnego i spokojnego otoczenia jakim jest według mnie niebo. Kiedy już wróciłam do domu szybko poszłam na górę i się przebrałam po czym jak to mam w zwyczaju sięgnęłam po kartkę i długopis pisząc wiersz. Wiersze były moją odskocznią od tego co się dzieje w moim życiu. Moją odskocznią była kartka papieru i długopis do pary. Kiedy już skończyłam swoje zamyślenia poszłam na dół obejrzeć coś w telewizji. Gdy oglądałam jakiś dokument usłyszałam jak ktoś puka do drzwi. Od razu wiedziałam kto to może być. Kiedy jeszcze się przyjaźniliśmy zamiast dzwonić dzwonkiem do swoich drzwi pukaliśmy do nich więc wiedziałam, że to on. Nie wiedziałam tylko jednego. Po co on zapukał? Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się chłopak cały mokry w kąpielówkach z minom pełną bólu.
-Dlaczego nie odpowiedziałaś na pytanie, które Ci wcześniej zadałem?-zapytał się
- Chcę się zabić, bo świat nie zasługuje na taką osobę jaką jestem ja-odpowiedziałam mu ze spokojem w głosie. Nie jestem w stanie ciągle tolerować jak mnie gnębią i nie mam się przy tym nikomu wygadać. Po prostu nie mam już siły dłużej żyć-dokończyłam.
,,Beautiful Time Dead"
Byłam na rzęką i wskoczyłam do niej po malutkim mostku. Odleciałam.Od wszystkiego.Od rzeczywistości,kóra była.Od czasu,który mnie gonił i od życia,które mnie raniło.Aż za bardzo raniło.W zamyśleniach mam tylko w głowie pierwszą i jednyną gazetę,którą moi rodzice kiedykolwiek przeczytają.
Na pierwszej stronie będe ja a tytuł nademną będzie brzmiał:
,,samobójstwo 16 latki.Rodzice wstrząśnięci.Jak to się stało i co doprowadziło tą młodą dziewczynę do samobójstwa? Przyczyna zgonu: ----.Jeszcze się nie zdecydowałam jaką opcje mam wybrać.Ale wieże, że lada dzień się dowiem.
Kiedy byłam w tej wodzie w ubraniach poszłam na dno.Nie chciałam już żyć tylko tonąć.Chciałam czuć jak do moich płuc przedostaje się woda a ja ledwo wstrzymuje oddech nie mogąc już wytrzymać.Chciałam skończyć moje życie patrząc się na piękne dno rzeki z mojego dzieciństwa i zatracić się w tej pięknej chwili umierania.Poczuć ostatni raz kamyki pod nogami gdy nagle poczułam jak coś..a raczej ktoś wyciąga mnie z wody.Byłam zszokowana...Kto śmiał mi przeszkodzić w tej pięknej chwili...Kiedy wyciągał mnie ten ,,ktoś" na powierzchnie nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i potem nic nie pamiętam.
Na pierwszej stronie będe ja a tytuł nademną będzie brzmiał:
,,samobójstwo 16 latki.Rodzice wstrząśnięci.Jak to się stało i co doprowadziło tą młodą dziewczynę do samobójstwa? Przyczyna zgonu: ----.Jeszcze się nie zdecydowałam jaką opcje mam wybrać.Ale wieże, że lada dzień się dowiem.
Kiedy byłam w tej wodzie w ubraniach poszłam na dno.Nie chciałam już żyć tylko tonąć.Chciałam czuć jak do moich płuc przedostaje się woda a ja ledwo wstrzymuje oddech nie mogąc już wytrzymać.Chciałam skończyć moje życie patrząc się na piękne dno rzeki z mojego dzieciństwa i zatracić się w tej pięknej chwili umierania.Poczuć ostatni raz kamyki pod nogami gdy nagle poczułam jak coś..a raczej ktoś wyciąga mnie z wody.Byłam zszokowana...Kto śmiał mi przeszkodzić w tej pięknej chwili...Kiedy wyciągał mnie ten ,,ktoś" na powierzchnie nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i potem nic nie pamiętam.
piątek, 26 lipca 2013
,,Bohaterowie
oto bohaterowie mojego bloga:
oto główna bohaterka:
Darcy Blue- jest nielubiana w szkole. Umie sześć obcych języków oraz kocha motory chociaż nigdy na żadnym nie jeździła. Ma 16 lat i mieszka w Irlandii.
drugi główny bohater:Liam Newton. Umie grać na pianinie oraz gitarze. Ma 17 lat i mieszka w Irlandii.
jeśli chcecie przeczytać pierwszy rozdział to napiszcie w komentarzu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
